Elektronika bez tajemnic

Złota rączka

Pamiętam, jak byłem mały to często jeździliśmy do rodziny w odwiedziny. I prawie tak samo jak często jeździliśmy gdziekolwiek naszym samochodem, tak często nam się psuł po drodze. Wtedy zawsze tato wysiadał z auta pożyczał od mamy rajstopy, zawijał je gdzieś pod maską i wszystko działało. Jak stało się coś poważniejszego, to otwierał maskę, wyjmował z bagażnika swoją skrzynię z narzędziami, kopnął kilka razy w koło i to zawsze pomagało nam jechać dalej. Dzisiaj, jeździ samochodem, w którym potrafi otworzyć maskę i zajrzeć do środka, a jak tylko coś się stanie, choć drobna rzecz, musi jechać do mechanika, żeby ten prześwietlił samochód i sprawdził, która jego część odmówiła posłuszeństwa. Postęp technologiczny poszedł na tyle do przodu, że nie jesteśmy nawet w stanie sami wymienić sobie uszczelki w cieknącym kranie, czy też sprawdzić dlaczego w gniazdku nie ma prądu. Do każdej nawet najdrobniejszej naprawy potrzebujemy specjalisty. I nie dość, że sprzęty, które kupujemy są coraz droższe, to jeszcze w razie jakiegokolwiek problemu musimy wydawać drugie tyle na serwis, który nam to naprawi. Różnica spowodowana postępem technologicznym jest taka, że kiedyś, jak coś nam się popsuło, wystarczyło kilka narzędzi i gotowe, teraz jak trzeba coś naprawić potrzebujemy kilku kart kredytowych.

Copyright @ 2011 Elektronika bez tajemnic